Polityczna (nie)poradność


No, w końcu pojawił sie temat zasługujący na graficzkę: Wicepremiera Waldiego „Pokerface” Pawlaka ostatnio roznoszą na językach koalicjanci. Poszło o jego wypowiedź o emeryturach. Z jednej strony nie dziwie się oburzeniu: Wicepremier, minister rządu itd. – a tu bach w plany Tuska i Rostowskiego sięgnięcia do kieszeni obywateli (umówmy się – ani w ZUS, ani w OFE emerytury nie będą wysokie. Jedyna różnica to to, kto na naszych pieniądzach łapę trzyma). Z drugiej – jak najbardziej zgadzam się z Pawlakiem, że NIE MOŻNA UFAĆ emeryturom z ZUS (z KRUS też zresztą nie). A jeśli on nie ufa (jako wieloletni parlamentarzysta, rolnik dopłacany z Unii, przedsiębiorca ma spore dochody, z których TEORETYCZNIE wynika wysoka emerytura), to czemu niby my, maluczcy mielibyśmy ufać? Zresztą ja jakoś nigdy nie wierzyłem, że:

  • przy ciągłych zmianach rządzących utrzymają się OFE, nie mówiąc o dokończeniu reformy emerytalnej;
  • przy wirtualnych kryzysach utrzyma się płynność rynków umożliwiająca OFE sprawne pomnażanie pieniędzy;
  • ktokolwiek podniesie rękę na ZUS/KRUS;

Dlaczego nie? Bo

  • rządzący mają tendencję do ciągłego pieprzenia dobrych skądinąd pomysłów. proste rzeczy obudowują komplikatorami, co nazywane jest, uwaga: postępem i rozwojem;
  • banki (większość) generują zyski mimo kryzysów, instrumenty pochodne nadal funkcjonują na rynku, a za „kryzys” płacą drobni ciułacze (w skali globalnej OFE jest drobnym ciułaczem), zresztą – kryzys też dotyka wartości wirtualnych, bo obecny pieniądz (niezależnie od waluty) nie jest w żaden sposób powiązany z dobrami realnymi. Ba, na „kryzysie” zarabiają WCIĄŻ spekulanci – narzędzia typu FOREX, kolejne, coraz bardziej złożone mechanizmy pochodne, a nawet proste zakłady – czy Włochy upadną, czy nie;
  • ZUS/KRUS to: liczne posady dla partyjnych kolegów, armia urzędników, którzy mogą doprowadzić do ostrych protestów społecznych (jak nie naliczą emerytur przez jeden miesiąc – kto beknie? RZĄD), to miejsca pracy (a to, że praca jest w rozrastającej się jak rak biurokracji i niczego poza makulaturą nie wytwarza – nie ma przecież znaczenia.

Więc z jednej strony Pawlak zrobił be, bo strzelił kolejnego samobója rządowi. Z drugiej Pawlak jest cacy, bo chłop po ludzku mówi prawdę! Przy tendencjach demograficznych, coraz droższym życiu codziennym (mieszkanie, jedzenie, benzyna itd.), upaństwowionej (a więc drogiej i nieskutecznej) służbie zdrowia, itd. emerytur, nawet głodowych, dla wszystkich po prostu nie starczy! Dostaną je politycy, urzędnicy (bo się należy), nauczyciele, górnicy, rolnicy (bo jak wyjdą na ulice to każdy rząd narobi w portki), policjanci (bo ktoś musi demonstracje rozganiać). A reszta? A reszta ma podniesiony wiek emerytalny – dla mnie oznacza to, że emeryturą pocieszę się średnio kilka lat (wiek emerytalny: 67, średnia długość życia faceta – bodajże 71 lub 73 lata). O ile dożyję. Jak nie, wszystkie składki, które przez lata pracy zbierałem – przepadną (państwo na pewno mądrze je wykorzysta, na przykład na pensję gabinetu politycznego ministra). Oczywiście – jeszcze wiele lat przede mną, zanim do emerytury dożyję. Przez ten czas dużo się zmieni: łupki, EURO, prosperity (baju, baju, baj). NIE WIERZĘ, że cokolwiek co mogłoby pomóc społeczeństwu zostanie zrealizowane – bo prywatyzacja miała pomóc, bo reformy miały pomoc, bo to, bo siamto. NIE WIERZĘ, że znajdzie się partia, która utnie te mozolne zakłamywanie rzeczywistości (o czym już wspominałem).

Polityczną nieporadnością wykazał się nie Waldie „Pokerface” a właśnie „słodki” Donek. Waldi powiedział co myśli… Nawet jeśli strzela sobie i innym w kolano. A Tusk nieporadnie bredzi, że to przejęzyczenie. Był taki dowcip o przejęzyczeniu: chłop miał powiedzieć, że zupa jest za słona, a mu się wyrwało: ty k…o, zmarnowałaś mi całe moje życie.

Komu potrzebne społeczeństwo?

Okazuje się, że nikomu. Mniej obywateli – podnieśmy podatki na osobę. Brakuje pieniędzy – niech pracują dłużej. I tak dalej… tak dalej… Pytanie, czy dajemy się okłamywać, czy JAKO SPOŁECZEŃSTWO wierzymy, że nasi politycy coś dla nas robią. Dyżury Biur Poselskich – nie ma, to znaczy są, tylko biura zamknięte. Demokracja lokalna – referenda, sejmiki – wszystko pod dyktando „liderów” partii. System polityczny w Polsce stała się prywatnym folwarkiem kilku osób – „liderów”, po którym ganiają oni w te i nazad swoich pachołków – członków partii, i bydło – resztę społeczeństwa. A czy okłamanie bydlęcia jest grzechem? A kogo to obchodzi…

Reklamy
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d blogerów lubi to: