Czy rak…


Krótki post… naprawdę… Jedna z bardzo mi bliskich osób dowiedziała się w czerwcu, że ma raka. Dzisiaj już wiem, że leczenia nawet nie podejmie. Nie będzie o bezdusznym NFZ… Nie… Od czerwca do dziś wykonano: badania wstępne, analitykę krwi, tomografię, dwie biopsje, embolizację guza pierwotnego. I nic… Choroba wyprzedziła nas o  kilka długości… Przerzuty są tak rozległe i tak mocno osłabiają chorego, że żaden lekarz nie podejmie się leczenia. Ani metodami refundowanymi, ani tymi nierefundowanymi.

Jestem nieczuły…

Życzę choremu, żeby umarł spokojnie i bez zbędnego cierpienia.

Kocham cię, Tato. Wiem, że tego już nie przeczytasz. Nie wiem, czy zdążę ci to powiedzieć. Kocham cię Tato, i jestem z Ciebie dumny – z twojego życia i twoich osiągnięć. Dziękuję za wszystko co zrobiłeś dla mnie, i za to czego mnie nauczyłeś.

 

Advertisements
Możliwość komentowania jest wyłączona.
%d bloggers like this: