O mnie?


O mnie…

Jestem… oszołomem i zaprzańcem. Przynajmniej według części ludzi i w części spraw. Jestem krytycznym (krytykanckim) obserwatorem rzeczywistości. Nie obchodzi mnie polityczna poprawność, kurtuazja, oraz postrzeganie spraw w taki sposób jak czynią to inni. Wyśmiewam, prowokuję, jestem świętokradczy i zawsze anty…

A jakieś „bio”? Proszę bardzo – i dla czytelników, i dla tych, których „uczucia religijne” obrażę:

Przemek „Kajak” Wysota, A.K.A Batman, Architeuthis Dux, Łoś, Miś, itd.

Lat: 34 (rok urodzenia: 1978)

Zawód: „Szpecjalista” do spraw trudnych i łatwych (Wyguglaj: ITIL)

Żeglarz, kucharz-amator, dziennikarz i literat-amator.

Szczęśliwy w obecnym związku z Diablęciem ojciec dziecka z poprzedniego związku.

O blogu

Pomysł na bloga wziął się z kilku wcześniejszych idei:

  • inspiracja kolegi Antka – wiecznego kontestatora, z którym tak samo często mi po drodze, jak i całkiem nie ;-). Dyskusje online-owe i offlinowe z Antkiem to faktyczna praktyka krytycznego podejścia do świata. Nieważne, kto ma racje, możemy dyskutować bez oglądania się na to, co jest obowiązującym kanonem myślenia. A to bardzo rzadkie wśród współczesnych ludzi.
  • inspiracja powstającą (wciąż, niestety) książką o moim pokoleniu – trzydziestoparolatków – książka kończy się w roku 2007, a od tamtej pory dzieje się wiele dziwnych rzeczy, które też warto opisać, niekoniecznie w formie ksiązkowej, bardziej jako felietony.
  • zacięcie mojej lepszej połowy do blogowania: Diable prowadzi swój blog: http://la-diable.blogspot.com/, a ostatnio zaczęła dokumentować również moje gotowanie: http://kuchennekajakowanie.blogspot.com/. Jeśli Ona może, to może i ja?

O krytycznym myśleniu…

Niegdyś myślenie krytyczne świadczyło o inteligencji człowieka, poniekąd o jego wartości. Myśleniem krytycznym zajmowały się elity, filozofowie, ludzie światli, i nieraz wielcy. Jakimś cudem w XX wieku, i konsekwentnie w wieku XXI nastąpiło odwrócenie sytuacji, czy też może definicji. Obecnie być „elitą” oznacza „iść z prądem”. Również obecni „ludzie światli” nie patrzą na świat krytycznie, tylko powielają bełkot „jedynie słusznego nurtu” myślenia. Szkoda. Z drugiej strony, nie chcę być częścią elit, które jak lemingi albo zagubione owce podążają za, również niezbyt lotnymi, liderami stad. Więc wbrew nurtom, modom, poprawności wolę myśleć krytycznie. Cóż to oznacza? Przede wszystkim analizę – poddanie w wątpliwość funkcjonujących opinii, wyważenie zdań, stanowisk, przyczyn i skutków, a następnie sformułowanie własnej, subiektywnej opinii.

O obiektywiźmie

Nie ma o czym pisać – nie ma czegoś takiego. Wszyscy powołujący się na obiektywizm są:

  • bezczelnymi manipulatorami
  • kłamcami
  • naiwnymi idiotami (do wyboru)

Każda opinia, nawet grupy osób, jest subiektywna. Odzwierciedla nasze przekonania, tryb myślenia (lub niemyślenia) i wiele innych rzeczy. Czemu więc miałbym być „obiektywny”? Będę subiektywny i stronniczy, tak samo jak inni. Tyle, że nie będę udawał, że moje racje są prawdą objawioną.

O post-…

Namnożyło się post-izmów: postmodernizm, postliberalizm, postpolityka, postgospodarka… Jakbyśmy osiągnęli kres czasów i żyli w świecie, który nie ma korzeni w przeszłości. Jednocześnie obnażamy naszą mierną umiejętność do nazywania zdarzeń „po imieniu”. Zamiast normalnej definicji zjawiska – jest „post-cośtam”, którego definicja brzmi – stan po … coś tam. Głupota? Debilizm? Polityczna poprawność? Nie wiem. Ale jakoś mi te „post-izmy nie leżą.

  1. No trackbacks yet.

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
%d blogerów lubi to: